K2 to drugi pod względem wysokości szczyt na świecie. A jednak w porównaniu z wyprzedzającym ją Mount Everestem wypada znacznie groźniej. Doświadczeni himalaiści nawet nie zestawiają ich obok siebie. Podczas gdy najwyższa góra świata została w znacznym stopniu skomercjalizowana, K2 wciąż pozostaje niezdobyty zimą. Jako jedyny ośmiotysięcznik na całym globie. Stanięcie na jego szczycie to marzenie najlepszych wspinaczy, ludzi którzy zdobyli już wszystkie inne liczące się szczyty. Słabsi nawet o K2 nie marzą. Góra wzbudza strach i szacunek. A na jej zboczach zginęło już kilkudziesięciu śmiałków. Na początku roku 2019 ukaże się książka Grahama Bowleya pod tytułem ,,Bez powrotu. Życie i śmierć na K2″. To zapis wydarzeń, które miały miejsce dekadę temu. I kosztowały życie aż jedenaściorga ludzi.

Letnia wyprawa na K2

Bez powrotu – życie i śmierć na K2 opisuje zdobycie szczytu latem. Zasadniczo warunki na ośmiotysięczniku są tam łagodniejsze w tej części roku. Jednak w sierpniu 2008 roku doszło do kilkukrotnego oberwania się brył lodu. Schodząca lawina oderwała haki, pozostawiając himalaistów bez zabezpieczenia w postaci lin. Do śmierci większości członków ekspedycji doszło na skutek warunków atmosferycznych, ale także w następstwie kilku niefortunnych przypadków. Lektura książki Grahama Bowleya daje okazję do zmierzenia się z wieloma trudnymi pytaniami. Nie daje jednak jasnych, klarownych odpowiedzi. W górach nigdy takich nie ma. Jest natomiast samotność i konieczność samodzielnego zmierzenia się z żywiołem oraz własnym strachem.

Ludzie gór

Po tę książkę sięgną na pewno miłośnicy gór, zawodowi himalaiści, ale także laicy w tym temacie. Ostatniej grupie zapewne najłatwiej przyjdą proste oceny i ostre komentarze o bezsensowności wspinania się na takie wysokości. Ludzi gór, gotowych poświęcić życie za zdobycie szczytu, zrozumieją wyłącznie inni ludzie gór. Te ostatnie można bowiem kochać lub omijać z daleka. Gdy się jednak je pokocha, trudno żyć bez nich. Nie jest też tak, że himalaista czytający ,,Bez powrotu. Życie i śmierć na K2″ nie odczuwa emocji i zapoznaje się z przedstawionymi tam wydarzeniami w przekonaniu, że jest to ryzyko zawodowe. Jednak zdecydowanie łatwiej mu pojąć, co kierowało tamtymi ludźmi. Zginęli robiąc to, co kochali. I choć jest to bardzo smutne, to chwile radości przeżywane przez nich na szczycie na pewno były czymś bezcennym. Na takie szczyty jak K2 wspinają się natomiast ci, którzy znają i rozumieją ryzyko. Graham Bowley bardzo wiarygodnie oddał atmosferę tamtych sierpniowych dni. A książka, którą napisał, zostaje z czytelnikiem jeszcze długo po przeczytaniu ostatniej strony.